W KREGU MUZYKI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
Tomek Kamiński - znakomity skrzypek Nocnej Zmiany Bluesa od niedawna dał się poznać także jako wokalista występujący z własnym zespołem. Dziś specjalnie dla Czytelników "Drogi" opowiada o swych "Małych miłościach".
Droga: Kilka miesięcy temu wydał Pan nową płytę...
- Gdybym był człowiekiem niewierzącym, to powiedziałbym, że jest to przypadek, ale dla chrześcijanina nie ma przypadków. Cudne dla mnie jest to, że premiera mojej płyty zbiegła się z wizytą Ojca Świętego w Polsce, także w moim rodzinnym mieście Toruniu. I przepiękne jest to, że ta wizyta przebiegała pod hasłem pokoju i miłości. A moja płyta nazwana została "Małe miłości" i traktuje o różnych barwach uczucia: zaczynając od miłości do Boga, poprzez miłość do rodziny, kobiety, kończąc na miłości do wszystkich ludzi, której tak naprawdę bardzo nam brak - gdyby tej miłości między nami było więcej, to żyło by się nam lepiej.
Droga: Czy nie boi się Pan, że zostanie zakwalifikowany jako ten, który opowiada się za miłością chrześcijańską?
- Jak mogę się bać? Wyczuwam podtekst w tym pytaniu. Panuje stereotyp muzyka rockowego, zresztą według stylu amerykańskiego, według którego muzyk musi mieć długie włosy, czarną koszulę, niekoniecznie używa ładnych słów, do tego jeszcze powinien nie mieć rodziny i zachowywać się w pewien określony sposób.
Droga: Sex, drugs i rock and roll...
- Nie chciałem o tym mówić, ale dokładnie tak. Dla mnie jest to śmieszny stereotyp, bardzo śmieszny obraz muzyka rockowego. Myślę, że powoli dochodzimy do tego, że dla wielu ludzi ten obraz także staje się śmieszny. Ja już od kilkunastu lat jestem muzykiem profesjonalnym, zarabiam na życie graniem, od dwunastu lat mam rodzinę, z którą szczęśliwie żyję i zawsze potrafiłem to wszystko połączyć. Myślę, że zależy to tylko od człowieka.
Droga: Co dla Pana osobiście jest najważniejsze w życiu?
- Życie z Bogiem. A przekłada się to na rodzinę. Miłość i rodzina. To najważniejsze dla mnie rzeczy.
Droga: A w jaki sposób wyraża się ta miłość?
- W szczegółach codziennego życia, trudnościach pokonywanych na co dzień. Nad tym wszystkim naprawdę można zapanować.
Droga: Jak Pan sobie z tym wszystkim radzi i jaką receptę dałby Pan młodym ludziom?
- Znowu wrócę tu do wizyty Ojca Świętego w Polsce. Nie przypadkiem przebiegała ona pod hasłem miłości. Gdyż receptą na życie jest miłość. My z żoną często rozmawiamy o tym, jak nam się udało w tak trudnych czasach, przy moim trudnym zawodzie wytrwać w szczęśliwości i prawdziwym porozumieniu. I odpowiedź jest jedna: miłość. Jeśli kocha się przede wszystkim Boga, a potem żonę i swoją rodzinę, to naprawdę można góry przenosić i robić niesamowite rzeczy. To jest podstawa wszelkich działań. Jestem o tym przekonany.
Droga: Jak sam Pan powiedział, jest Pan już bardzo doświadczonym muzykiem. Proszę przybliżyć naszym Czytelnikom swój dorobek artystyczny.
- Moja droga muzyczna wiąże się przede wszystkim z zespołem Nocna Zmiana Bluesa, z którym spędziłem większość swego życia na scenie. Zacząłem grać profesjonalnie w 17 roku życia. I jest to już 9 płyt kilka kaset, są to filmy dla telewizji polskiej i nie tylko polskiej. Koncertowaliśmy niemalże na całym świecie. Byliśmy nawet w Afryce, ale tak naprawdę ta najważniejszą płytą jest ta ostatnia. Jest ona w pełni autorska - to moje najnowsze dziecko i bardzo ukochane.
Droga: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Małe miłości
Anioły do mnie wysyłaj
Jaśmin
Pieśni na Wielki Post